|
|
||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
||
|
Burmistrz
Neringi - miejscowości w litewskiej części Mierzei Kurońskiej - Stasys
Mikelis, a wraz z nim mieszkańcy Mierzei, wierzą, że Bursztynowa Komnata,
unikalne dzieło sztuki bezskutecznie poszukiwane od zakończenia drugiej
wojny światowej, jest ukryta na plaży w małej i cichej rybackiej osadzie
Preila. Od końca lipca br. w Preili mieszkają członkowie grupy filmowej niemieckiej stacji telewizyjnej NDR, która finansuje prace wykopaliskowe. Współpracują oni z 83-letnim Niemcem Richardem Pichem, dawnym mieszkańcem Neringi, który po raz pierwszy po 50-letniej nieobecności pojawił się na Litwie, prosząc o pozwolenie na rozpoczęcie poszukiwań skarbu. Opowiadał, że jako nastolatek w roku 1944 podglądał Niemców, gdy potajemnie przygotowywali miejsce do ukrycia skrzyń. Wykopano wówczas na plaży głębokie doły, a po ułożeniu w nich kilkudziesięciu skrzyń przywalono schowek balami drewna. Do początku roku 1945 Mierzeja Kurońska była zajęta przez Niemców. Richard Pich uważa, że w owych skrzyniach znajduje się Bursztynowa Komnata lub dokumenty z podziemnych bunkrów niemieckiego dowództwa w Konigsbergu. Władze Litwy zgodziły się na rozpoczęcie niemieckich
poszukiwań. W zawartej w 1995 roku umowie wstępnie zapisano, że 85 proc.
znaleziska będzie należało do Litwy, a 15 proc. do poszukiwaczy - wspomina
burmistrz Neringi. Nie wiadomo jednak, co zostanie znalezione: specjaliści
przypuszczają, że być może będą nawet potrzebne międzynarodowe negocjacje.
Przez pół wieku woda posunęła się w głąb lądu, dlatego niemiecki świadek
długo szukał tego miejsca. Wreszcie doszedł do wniosku, że jest ono pod
wodą. Od roku 1995 z Richardem Pichem współpracuje stacja
telewizyjna NDR, która sfinansowała badanie dna zatoki naprzeciw Preili. W
kwietniu tego roku sprowadzeni z Niemiec naukowcy uzbrojeni w hydrologiczny
sprzęt natrafili 20 metrów od brzegu na ukryty pod wodą półmetrowej
głębokości schowek powierzchni 20 m kw. Prace wykopaliskowe musiały
się rozpocząć już na początku sierpnia, jednakże nie udało się wówczas
uzyskać zezwoleń Departamentu Ochrony Wartości Kulturalnych i Ministerstwa
Ochrony Środowiska, poza tym miejsce nie było sprawdzone przez saperów.
Saperzy, którzy na początku sierpnia sprawdzili miejsce, ustalili, iż na
przestrzeni około 400 m kw. znajduje się bardzo duża ilość złomu
metalowego. Możliwe, że są to jakieś ładunki wybuchowe. Wojskowi zgodzili
się przeprowadzić na tym miejscu prace wykopaliskowe własnym sumptem.
Przypuszcza się, że gdyby naprawdę się okazało, że są to ładunki wybuchowe,
ich rozminowanie mogłoby zająć tydzień lub dwa, gdyż po osuszeniu terenu
wszystkie prace będą prowadzone ręcznie. Przypuszcza się, że będzie trzeba
kopać do głębokości trzech metrów. Jak dotychczas, ani niemiecka telewizja
NDR, ani litewska spółka Geoprojektas, wspólnie prowadzące poszukiwania,
nie chcą ujawnić kosztów całego przedsięwzięcia. Kosztorysu prac nie
widziały też władze Neringi. - Obecnie zostały już przywiezione odpowiednie urządzenia
i w najbliższym czasie rozpoczną się prace, których celem jest wypompowanie
wody i osuszenie miejsca, na którym być może jest ukryty skarb. Na razie
nie można przewidzieć, jakie kryje tajemnice - powiedział
"Rzeczpospolitej" Stasys Mikelis. Według niego wskazówki dawnego
mieszkańca Preili zgadzają się z tropami znalezionymi w archiwach
niemieckich. Nie żyje już inny naoczny świadek tajnej operacji - kapitan
okrętu, który kierował rozładunkiem skrzyń. Jednak jego syn potwierdza, że
ojciec był głęboko przekonany, iż zawierały Bursztynową Komnatę. - Tak czy
inaczej, poszukiwania skarbu przyciągną do Neringi jeszcze więcej turystów,
jeszcze bardziej uatrakcyjni to naszą miejscowość - uważa Mikelis. - Myślę,
że to zamieszanie przyniesie nam pewne rzeczywiste korzyści, na przykład
polepszy infrastrukturę na Mierzei. Władze Neringi powołały specjalną komisję, która ma
nadzorować prace wykopaliskowe. Prace będzie też nadzorował archeolog i na
specjalne zlecenie ministra spraw wewnętrznych miejscowy komisariat policji.
Ostatnio w prasie litewskiej pojawiły się informacje, iż prace prowadzone w
niewielkiej odległości od domostw mieszkańców Preili mogą zagrażać ich
bezpieczeństwu. Wybuch nawet jednej miny spowoduje bowiem reakcję
łańcuchową, której efektem będzie wysadzenie w powietrze dużej części
osady. Zaniepokoiło to mieszkańców Preili, których dotychczas nie
interesowały poszukiwania skarbu. Co prawda jest całkiem możliwie, że dno
Zatoki Kurońskiej kryje tylko wrak zatopionego statku. NDR podpisała umowę z samorządem Neringi, dzięki której
otrzymała wyłączne prawa na filmowanie prac wykopaliskowych. Niemcy mają
nadzieję nakręcić unikalny film nie tylko o poszukiwaniach skarbu, lecz
także o całej Mierzei Kurońskiej, która staje się coraz popularniejszym
kurortem wśród niemieckich turystów. Mierzeja ma szczęście do skarbów: w końcu ubiegłego stulecia archeolog Robert Klebs - twierdzi prasa litewska - wywiózł do Niemiec z Juodkrante (osady sąsiadującej z Preilą), bezcenną kolekcję bursztynowych amuletów i ozdób z epoki neolitu. Rzeczpospolita
|
||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
||