|
|
||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
||
|
W swoich
wspomnieniach Albert Speer, szef przemysłu uzbrojenia III Rzeszy, pisze
("Albert Speer - wspomnienia" Wydawnictwo MON 1990 r str.445): "W
bezludnej dolinie Harzu zbudowano szeroko rozgałęziony system pomieszczeń
PODZIEMNYCH przeznaczonych na
magazyny chemikaliów niezbędnych do produkcji wojennej. 10 grudnia
wizytowałem tutaj obszerne pomieszczenia, w których w przyszłości miały
być wytwarzane v 2. W długich, jak gdyby nie kończących się halach,
więźniowie byli zajęci montowaniem maszyn i zakładaniem instalacji...” Nicolaus
von Below, w latach 19371945 adiutant Hitlera, w swojej książce (Nikolaus
von Below, "Byłem adiutantem Hitlera 1937-1945", wyd. MON,
Warszawa I990 r.) stwierdza: "(Hitler) na początku kwietnia w
rozrnowach z szefem "Organizacji Todta” Xawerym Dorschem, poświecił się
całkowicie zabezpieczeniu przed bombami fabryk dla produkcji myśliwców
Myślał przy tym przede wszystkim o fabrykach w Nordhausen w Hartzu. Ale
tam było już zatrudnionych w tym czasie kilka tysięcy więźniów z kacetów
przy produkcji V2. Dorsch musiał poszukać innych PODZIEMNYCH fabryk
(podkreślenie red.) dla produkcji myśliwców " Zauważmy jeszcze, co pisze w swoich
wspomnieniach marszałek radziecki Iwan Koniew ("Notatki dowódcy
frontu 1943-1945" - wyd. MON I 986 r. str. 444): "Przekazany telegraficznie plan nie
zdążył jeszcze dotrzeć do Moskwy, kiedy 16 Iutego 1945 r, na prawym
skrzydle frontu, znów rozpoczęły się zaciekle walki zaczepne, szczególnie
uporczywe w rejonie miast: Gubin, Krzystkowice, Żagań, Żary, gdzie
znajdowało się wiele dużych fabryk zbrojeniowych nieprzyjaciela, miedzy innymi
PODZIEMNYCH". Doprawdy, trudno podejrzewać, iż
ludzie tej rangi nie rozumieli, o czym piszą. Stąd nieco dziwny wydaje się
fakt, ze prawie nic o tych podziemnych obiektach nie wiadomo! Poza oczywiście
tymi, które przejęło Wojsko Polskie, bądź stacjonujące na naszym terenie
jednostki Armii Radzieckiej, (o których z oczywistych powodów niewiele
można publicznie powiedzieć). Co interesujące - bardzo niewielu historyków
analizujących czasy III Rzeszy, próbowało zastanawiać się, w jaki sposób,
gdzie, powstała techniczna siła militarna Niemiec. Geneza
Przypomnijmy, że po przegranej I
Wojnie Światowej Niemcy były kontrolowane przez międzyaliancką komisję
czuwającą nad realizacją Traktatu Wersalskiego; komisja ta (zresztą
rozwiązana już w 1927 r.) pilnowała przede wszystkim przestrzegania zasad
dotyczących produkcji zbrojeniowej. Demilitaryzacja przeprowadzona przez
zwycięskie mocarstwa skłoniła wojsko niemieckie do ukrycia broni, głównie
ciężkiej, przed rekwizycją. Demonstracyjna, czy nawet jawna rozbudowa
broni agresywnych, a należało do nich przecież lotnictwo, nie mogła być
obojętna dla Anglii i Francji. Ponadto - budowa potęgi militarnej, dużego
przemysłu zbrojeniowego, wymaga czasu. Ten czas właśnie Niemcy zyskiwali
budując podziemne, utajnione fabryki najlepszym zabezpieczeniem było ich
formalne nieistnienie. Dla spełnienia wymogów tajności do ich umiejscowienia
wybrano tereny wschodnie, ekonomicznie i turystycznie zaniedbane, trudne
do penetracji wywiadowczych. Proces ukrywania produkcji pod ziemią
przyśpieszyły później zagrożenia związane z przebiegiem działań wojennych -
zwłaszcza działalność alianckiego lotnictwa; w czasie wojny, masowe
bombardowania przemysłu niemieckiego dowiodły celowości takiego właśnie
organizowania produkcji, zabezpieczenia jej niezniszczalności. Skłoniło to
strategów do tworzenia coraz to nowych podziemnych obiektów produkcyjnych -
zwłaszcza po roku 1.942. Legendowa no je w przeróżny sposób - organizując
np. obozy "przejściowe" dla Żydów jadących do Oświęcimia (Krzeszow, Lubiąż), lub organizując produkcję w obiektach służących
oficjalnie do innych celów np. w zakładach roszarniczych (Krzaczyna,
Kowary), zakładach tekstylnych, itp. Część tych obiektów istnieje do dzisiaj.
Jest wiele dokumentów i zeznań świadków, mogących umożliwić ich
odnalezienie; ale dopiero pomoc Państwa, naszych Czytelników, może
przyśpieszyć poznanie prawdy. Prawdy d1a wielu niewygodnej, bo sam Speer, w
swoich pamiętnikach, zauważa: "Warunki w jakich żyli ci więźniowie
(w podziemnych zakładach Mittelwerk przyp. red), były rzeczywiście
barbarzyńskie; na wspomnienie o tym jeszcze teraz ogarnia mnie uczucie
głębokiego zażenowania i osobistej winy ,lak dowiedziałem się od dozorców
po zakończeniu wizytacji, istniały fam niedostateczne warunki sanitarne,
szerzyły się choroby, więźniowie kasłali w swoich miejscach pracv w wilgotnych
pomieszczeniach podziemrrych, dlatego też notowano wśród nich nadzwyczaj
wysoką śmiertelność." Speer nie wspomina, ze najwyższą
śmiertelność notowano w fabrykach, które maskowano przed zbliżającym się
frontem - w większości zamordowani zostali wszyscy pracujący tam
więźniowie! Notabene - z Archiwum Państwowego we Wrocławiu ukradziono (w
roku bodajże 1986) mówiące o tym zarządzenie gauleitera Hankego (chodziło o
"traktowanie" jeńców w obliczu klęski Niemiec). Dlatego wspólnie poszukajmy tajemnic
III Rzeszy! W kolejnych numerach "EXPLORATORA" będziemy podawać
informacje uzyskane o niektórych z nich; mamy nadzieją, że Państwo
pomożecie w ich uzupełnieniu... Duszniki Zdrój W Dusznikach funkcjonowało
przedsiębiorstwo o najwyższym znaczeniu dla Rzeszy pod koniec II Wojny
Światowej, mieściło się pod adresem... ręcznej wytwórni wyrobów lniarskich
noszącej nazwę "Hausindustrie Organization fur Handweberei" przy
Hummelstrasse I 80. Przekładając to na realia powojenne, wytwórnia ta
mieściła się przy ulicy Ignacego Daszyriskiego 20 - przy skrzyżowaniu z
ulicą Sienkiewicza. Fabryczka ta, utajniając rzeczywisty, nowoczesny
obiekt, była zakładem niezwykle przestarzałym. "Hala produkcyjna"
mieściła się w przerobionej stodole; produkowano tam jedynie
"pałatki", czyli zielone trójkątne płachty przeciwdeszczowe dla
wojska. Zatrudniała około 40 osób; zakład funkcjonował do końca wojny.
Zatem gdzie umieszczona była priorytetowa dla Rzeszy firma "Scharf’,
(bo chyba trudno uznać za taką wytwórnię pałatek)?
"Hausindustrie" była tak nieciekawa, że nawet Rosjanie wywożąc
cale wyposażenie, jakie mogło się, do czegokolwiek przydać, nie zabrali z
niej ani jednej maszyny! A "Scharf' umiejscowiona jest właśnie pod
tym adresem na wykazie odnalezionym w Archiwum Państwowym we Wrocławiu
przez Bogusława Wróbla (dla uproszczenia będziemy ów dokument nazywać
"Wykazem Wróbla"); wykazie o najwyższej klauzuli tajności,
wymieniającym kilkadziesiąt przedsiębiorstw zlokalizowanych na obszarze
VIII Okręgu Wojskowego Niemiec (aktualnie - Dolny Śląsk i południowo -
zachodnia Polska), o kluczowym znaczeniu w ostatnim okresie wojny. Przedsiębiorstwa
te miały absolutny priorytet w dostawach materiałów, surowców i robotników
(więźniów). Zakłady te produkowały głownie najnowocześniejszą broń - samoloty
o napędzie rakietowym, bombowce dalekiego zasięgu (zamiar nalotów na
U.S.A.), i myśliwce krótkiego startu, a także rakiety i torpedy
samonaprowadzające, oraz pociski V-1 i V-2. Do tej specyficznej listy
zaliczano tez broń atomową przygotowywaną w południowych rejonach Dolnego
Śląska (Sudety!). Ale wróćmy do Dusznik naprzeciwko tej specyficzne
tkalni, przy ul. Sienkiewicza, po wojnie przejęto puste pomieszczenia po
wytworni aparatów fonicznych zwanej... "Gebruder
Scharf, Nachfolger - Gessetschaft fur Radio und Pfonoteile mbH"! (Powstały tam Państwowe Zakłady
Metalowe). Dlaczego zatem na "Wykazie Wróbla" zamiast tej, jawnej
firmy - podano adres nieznaczącej tkalni? Wniosek jest jeden - dlatego,
iż firma "Scharl" składała się z dwóch części podziemnej,
produkującej elementy, i nadziemnej - montowni, którą można było w szybki
sposób ewakuować. Tego typu praktyki stosowano także przy innych obiektach
- będziemy jeszcze o tym pisać. Na terenie Dusznik istniało zapewne
więcej podziemnych obiektów W 1949 roku, inspektorzy Ministerstwa Przemysłu
A. Tasior i M. Mazur, oddelegowani do zadań specjalnych na Dolny Śląsk,
odebrali poufne oświadczenie od pewnego mieszkańca Dusznik pochodzenia
niemieckiego (nazwisko zatrzymamy do wiadomości redakcji, by nie narażać
rodziny owego człowieka na kłopoty), który potwierdził ze w latach
1942-1944 Niemcy prowadzili niezwykle tajną budowę podziemnych obiektów w
rejonie wsi Graniczna. Wysadzając skały drążono tunele w kierunku obecnej
granicy z Czechami. W rejon robot ludność cywilna nie miała wstępu. W
drugiej połowie 1944 roku do wydrążonych tuneli wwożono nocami duże ilości
ciężkiego sprzętu. Ci sami inspektorzy przesłuchali też ówczesnego burmistrza Dusznik, Józefa Haas, który do protokołu zeznał: "W
dawnym hotelu niemieckim, po wojnie zamienionym na "Dom
Społeczny" są ukryte wejścia prowadzące do podziemnego korytarza,
prowadzącego do wsi Ludowa, odległej o 4 km od centrum Dusznik, a będącej
w obszarze administracyjnym zarządu miejskiego w Dusznikach. Poszukiwaniem
tych wejść nikt się nie zajmował ze względu na obawy, ze tunel może być
zaminowany, tak przynajmniej mówili Niemcy, a przez to raczej pilnowano, by
nikt nie próbował wchodzić do lochów i nie kusił "złego”. We wsiach Graniczna i Podgórzyn,
także należących w tym czasie do obszaru administracyjnego Dusznik, także
znajduje się kilka sztolni zawalonych od wejścia, do których po wojnie
nikt nie próbował wejść. Musiały być one istotne, bo Rosjanie sprowadzili
aż z Moskwy dwóch oficerów niemieckich - jeńców - którzy mieli określić
najdogodniejszy sposób wejścia do lochów. Po przeprowadzonym rekonesansie
Rosjanie powiadomili polskie władze, iż nic rozsądnego nie udało się
dokonać, jeńcy nie umieli wskazać wejść, zaś dalsze poszukiwania, czegokolwiek
stają się bezcelowe!(?). W pobliskiej Szczytnej Śląskiej, pod
zamkiem zwanym wtedy "Regina Paris" są wejścia do podziemnych
tuneli wykutych w górze zamkowej; tych wejść nikt nie szukał, z powodu
opowiadań Niemców, iż wszystko jest zaminowane. O zamku w Szczytnej
wypowiadał się również pan Edward Obolewski; który stwierdził, że Niemcy
na górze zamkowej prowadzili tajne roboty i nie dopuszczali tam ludności
cywilnej. Pod koniec wojny zamaskowali je przez wysadzenie obudowy, ale
uczynili to niezbyt dokładnie, bo z gruzów wystawały jeszcze druty
zbrojeniowe... Niemieccy zakonnicy z pobliskiego klasztoru na drodze do
wysadzonych wejść wystawili tabliczkę z napisem "Droga zakazana"
i pilnowali, by nikt z Polaków tam nie chodził, z uwagi na niemieckie
jeszcze zarządzenie o zagrożeniu życia w tamtym rejonie. Inny świadek, Stanisław Kowalewski,
opierając się na zeznaniach zaprzyjaźnionych Niemców potwierdził, ze góra
zamkowa w Szczytnej, zwana wtedy jeszcze z niemiecka "Oksenberg",
była faktycznie niedostępna dla niemieckiej ludności cywilnej, zaś na
szczycie góry stała duża wieża obserwacyjna, lub służąca do łączności specjalnej. Tyle można znaleźć w archiwach; być
może są jeszcze inne informacje na ten temat; niestety nie udało się
jeszcze do nich dotrzeć. Jednak i z tych zacytowanych wynika żałosna
prawda, że nikt po wojnie nie próbował zgłębić tajemnic tamtej ziemi. A
wartość ukrytych dóbr musiała być na tyle istotna, by Rosjanom opłacało
się poszukiwać i sprowadzać do Dusznik aż z terenu ZSRR jeńców niemieckich. Zgorzelec Według "Wykazu Wróbla" w
Zgorzelcu znajdują się dwie podziemne fabryki zaliczone do kręgu
najważniejszych dla III Rzeszy. Jedna z nich to "OPTA - RADIO",
której adresem była nieznacząca firma "Hennann". W Archiwum
Państwowym we Wrocławiu odnalezione zostały materiały pozwalające
zlokalizować ten adres - "Hermann" - była to fabryka... wyrobów
wełnianych, mieszcząca się przy ulicy Reymonta 24 i 31 w Zgorzelcu. W
materiałach archiwalnych znajduje się ta informacja władz NRD-owskiego
miasta Gorlitz, iż dysponują one świadkiem, który może wskazać wejście do
podziemnej fabryki części do V-2. Doszło do spotkania i identyfikacji w terenie.
Wejścia nie odnaleziono, bo jedynym sprzętem badawczym był...1,5 m pręt
żelazny, którym opukiwano ściany ! Ale nawet tą prymitywną metodą
znaleziono w piwnicach zakładu wejście do drugiego pomieszczenia, w którym
było ukryte "wiele przyrządów typu lotniczego i
elektrotechnicznego". Pomimo tego sygnału nie prowadzono dalszych
poszukiwań, zadawalając się odnalezionymi dobrami. Nie zwrócono uwagi na
fakt, ze Niemiec, którego trudno podejrzewać o sympatię dla Polski, mówił
o podziemnej fabryce, a nie magazynie części..” |
||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
||