Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email

 

 

Słowo Polskie 23.10.1947

W przepastnych korytarzach odnaleziono 6 drzemiących motorów Diesla

     Nasz specjalny wysłannik postanowił zwiedzić tajemnicze miasto podziemne w Głuszycy. Wraz z przewodnikiem, inż. Dolmusem ,jednym z wykonawców poleceń sztabu III Rzeszy i budowniczym dworca głuszyckiego dotarł do wejścia prowadzącego do głównej kwatery Hitlera. Już przy wejściu widzi się wbite w skałę żelazne kliny. Jak nas objaśnia inż. Dolmus, miał tu być założony ładunek dynamitu, który pogrzebałby niewątpliwie tajemnicę nigdzie nie kończących się chodników i ponurych sal podziemnego miasta.

Potężne pale dębowe podpierające stropy wzbudzają zaufanie. System podmurowania chodników podobny jest do systemu stosowanego w kopalniach - z tą tylko różnicą, że później miano chodniki obetonować, podobnie jak to uczyniono z mieszczącą się również w podziemnym mieście siedzibą Goeringa.

W miarę posuwania się w głąb chodnika ciemność się powiększa i mały prostokąt światła za nami jest coraz mniej widoczny. Chodnik ten od którego rozchodzą się dopiero boczne korytarze, kryjące sale i pokoje sztabu Hitlera - ciągnie się przez 3 km.

Nie wiemy, jak długo idziemy. Prostokąt światła dawno już zgasł za nami i ciemność rozprasza jedynie nikły płomyk karbidówki. Chodnik gwałtownie obniża się na dół i skręca nagle w prawo. Do głównego chodnika przylega mały tunel. Inż. Dolmus wprowadza nas do niego i po przejściu mniej więcej dwustu metrów wchodzimy do dużej sali. Miała to być sala posiedzeń. Przy zainstalowanym świetle, eleganckim umeblowaniu - sala ciepło ogrzana centralnym ogrzewaniem (gdyż i ono było przewidziane w programie budowy) - na pewno wyglądałaby inaczej. Teraz panuje w niej cisza, chłód i ciemność.

Od sali posiedzeń wybiegają 3 korytarze. Bez przewodnika można się w nich zgubić. Inż. Dolmus zachęca nas do wycieczki w korytarz w którym znaleziono przed 14-tu dniami sześć wspaniałych motorów Diesla. Rozległe korytarze podziemnego miasta, ziejące ciszą i chłodem, kryją zapewne w swoim wnętrzu nie jedną tajemnicę. Ostatnie miesiące istnienia Trzeciej Rzeszy cechował chaos. Postanowiono miedzy innymi ukryć w labiryncie korytarzy podziemnego miasta mnóstwo maszyn, aby je w odpowiednim momencie wysadzić w powietrze. W ostatniej prawie chwili rozkaz wycofano i postanowiono maszyny uratować. Trzy dworce Głuszycy przeładowywały dziennie 70 wagonów maszyn najrozmaitszego typu. Nie zdołano jednak wszystkiego wywieźć i wiele maszyn pozostało na miejscu. Wiele z nich służy już Polsce - część (jak owe sześć motorów Diesla, które dopiero w tych dniach odnaleziono) - czeka na swego odkrywcę.

Zagłębiliśmy się na dobre w labirynt chodników. Tymczasem, jak się okazuje, system wentylacyjny uległ w nich zniszczeniu i brak powietrza nie tylko utrudnia nam oddychanie, lecz gasi również płomyk naszej karbidówki i otacza nas nagle nieprzejrzana ciemność...

Z. Mosingiewicz 

 


Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email