|
|
|||||||||||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
|||||||||||
|
Prototypy
Luftwaffe wciąż wzbudzają sensację. Chęć wykorzystania przez aliantów pomysłów
niemieckich konstruktorów była tak wielka, że zabezpieczali prawie
wszystkie projekty, jakie wpadły w ich ręce. Po kapitulacji III Rzeszy, ze
stref okupowanych wywożono niemalże całe fabryki, archiwa oraz pracowników,
by móc dokończyć najbardziej interesujące i obiecujące przedsięwzięcia.
Efektem takiego postępowania było przyspieszenie prac nad nowoczesnymi
samolotami po obu stronach Żelaznej Kurtyny. Prace nad silnikami
odrzutowymi i turboodrzutowymi przyczyniły się do stworzenia zupełnie nowych
rodzajów samolotów, a nawet wahadłowców. Myśliwce Foo - ogniste kule (Kugleblitz) -
miały się pojawić już w 1944 roku. Wykonane podobno były z połyskliwego
metalu. Miały niewielki kształt i charakteryzowały się brakiem kabiny
pilota. O pojawieniu się podobnych obiektów informowali centralę RAF piloci
przelatujący nad terenem Niemiec. Początkowo sądzono, iż są to nowoczesne
myśliwce wroga. Zadziwiający był jednak fakt, że samoloty te nie atakowały
alianckich bombowców. Najczęściej towarzyszyły eskadrom bombowców i
odlatywały. Śledztwo wszczęte przez dowództwo wojsk lotniczych nie wniosło
nic nowego do sprawy. Stwierdzono, że są to najprawdopodobniej zdalnie
sterowane samoloty zwiadowcze. Była też druga koncepcja mówiąca, iż
samoloty te miały za zadanie wprowadzić swoją obecnością chaos i bałagan w
szeregach eskadr bombowców. Koncepcja ta wydaje się o tyle rozsądna, iż pod
koniec wojny Niemcy faktycznie stosowali manewr mający na celu rozbicie
szyku bombowców. Stosowali jednak do tego celu małe grupy myśliwców,
złożonych z pilotów-samobójców, których celem było wprowadzenie zamieszania
w szeregach wroga i doprowadzenie do katastrof. Wykorzystanie przez
Luftwaffe bezzałogowych samolotów wydawało się więc "rozsądne".
Niemcy prowadzili przecież prace nad bombami naprowadzanymi na cel przez
kamery, opracowali nowoczesne systemy radarowe. Mogli więc zbudować
"Foo Fighters". W czasie okupacji Niemiec przez aliantów nie
znaleziono jednak żadnego modelu ani prototypu myśliwca "Foo".
Nie dotarto ani do planów, ani do osób które miałyby pracować nad podobnym
prototypem. Cała sprawa wydaje się więc zagadkowa... I tu na scenie pojawili się entuzjaści UFO, twierdzący, iż "Foo Fighters" to obiekty pochodzenia pozaziemskiego... Może kiedyś dowiemy się kto ma rację.
|
|||||||||||
|
Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email
|
|||||||||||