Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email

 

Prototypy Luftwaffe wciąż wzbudzają sensację. Chęć wykorzystania przez aliantów pomysłów niemieckich konstruktorów była tak wielka, że zabezpieczali prawie wszystkie projekty, jakie wpadły w ich ręce. Po kapitulacji III Rzeszy, ze stref okupowanych wywożono niemalże całe fabryki, archiwa oraz pracowników, by móc dokończyć najbardziej interesujące i obiecujące przedsięwzięcia. Efektem takiego postępowania było przyspieszenie prac nad nowoczesnymi samolotami po obu stronach Żelaznej Kurtyny. Prace nad silnikami odrzutowymi i turboodrzutowymi przyczyniły się do stworzenia zupełnie nowych rodzajów samolotów, a nawet wahadłowców.
Nie wszystkie jednak plany i tajne projekty wpadły w ręce aliantów. Niemiecki przemysł zbrojeniowy pracował nad setkami jeśli nie tysiącami projektów, których celem było przyczynienie się do wygrania wojny. Do takich prac zaliczamy obecnie prototypy broni V, śmigłowce, samoloty, badania nad bronią chemiczną, biologiczną i atomową. Najbardziej tajemnicze i kontrowersyjne badania prowadzono jednak nad antygrawitacją oraz wykorzystaniem tego zjawiska do budowy statków powietrznych. Informacje na temat budowy pojazdów przypominających "latające talerze" znajdziecie na stronie "Nazistowska legenda o UFO". Szczególnie interesująca jest informacja, iż badania nad tymi prototypami miano prowadzić w nowo budowanych podziemnych fabrykach o kryptonimie "Riese". Gdyby w niedalekiej przyszłości udało się potwierdzić te "rewelacje" mielibyśmy do czynienia z sensacją na skalę światową. Tajemnicy "Riese" i budowy w tym kompleksie "latających talerzy" nie udało się na razie wyjaśnić podobnie jak i innych projektów, do których zaliczyć można również "Foo Fighters".

Myśliwce Foo - ogniste kule (Kugleblitz) - miały się pojawić już w 1944 roku. Wykonane podobno były z połyskliwego metalu. Miały niewielki kształt i charakteryzowały się brakiem kabiny pilota. O pojawieniu się podobnych obiektów informowali centralę RAF piloci przelatujący nad terenem Niemiec. Początkowo sądzono, iż są to nowoczesne myśliwce wroga. Zadziwiający był jednak fakt, że samoloty te nie atakowały alianckich bombowców. Najczęściej towarzyszyły eskadrom bombowców i odlatywały. Śledztwo wszczęte przez dowództwo wojsk lotniczych nie wniosło nic nowego do sprawy. Stwierdzono, że są to najprawdopodobniej zdalnie sterowane samoloty zwiadowcze. Była też druga koncepcja mówiąca, iż samoloty te miały za zadanie wprowadzić swoją obecnością chaos i bałagan w szeregach eskadr bombowców. Koncepcja ta wydaje się o tyle rozsądna, iż pod koniec wojny Niemcy faktycznie stosowali manewr mający na celu rozbicie szyku bombowców. Stosowali jednak do tego celu małe grupy myśliwców, złożonych z pilotów-samobójców, których celem było wprowadzenie zamieszania w szeregach wroga i doprowadzenie do katastrof. Wykorzystanie przez Luftwaffe bezzałogowych samolotów wydawało się więc "rozsądne". Niemcy prowadzili przecież prace nad bombami naprowadzanymi na cel przez kamery, opracowali nowoczesne systemy radarowe. Mogli więc zbudować "Foo Fighters". W czasie okupacji Niemiec przez aliantów nie znaleziono jednak żadnego modelu ani prototypu myśliwca "Foo". Nie dotarto ani do planów, ani do osób które miałyby pracować nad podobnym prototypem. Cała sprawa wydaje się więc zagadkowa...

I tu na scenie pojawili się entuzjaści UFO, twierdzący, iż "Foo Fighters" to obiekty pochodzenia pozaziemskiego... Może kiedyś dowiemy się kto ma rację.

 

  

Tak zdaniem pilotów alianckich miały wyglądać „Foo Fighters”

  

Jedna z wizji niemieckiego „ufo”

 

Prototyp, który swoją konstrukcją mógłby przypominać „latające talerze”

 

 


Strona główna | Artykuły | Linki | Literatura Eksploracyjna | Email